Zapraszam do przeczytania mojej recenzji Żubrówki Palonej – najnowszej pozycji koncernu CEDC, który jest właścicielem białostockiego Polmosu.

Lubię tradycyjną Żubrówkę, z trawą, zwłaszcza w drinkach (np. rewelacyjnym Żujito), więc jak tylko zobaczyłam nową Żubrówkę, od razu wiedziałam, że muszę jej spróbować. Okazało się jednak, że to nie jest taka zwykła, czysta wódka – na to wskazuje już sam kolor. Po odkręceniu butelki i powąchaniu upewniłam się, że to będzie raczej wódka smakowa. Żubrówka Palona pachnie trochę jak brandy czy whisky. Dopiero potem spojrzałam na etykietę – bazą do nowej Żubrówki była właśnie m.in. whisky. Dodatkowo wódka była leżakowana w beczkach po „nalewach wiśniowych” – jak to ładnie określa producent.

Powiem Wam, że zawsze myślałam, że takie leżakowanie nie może mieć wielkiego wpływu na smak i zresztą nigdy nie piłam alkoholu, który faktycznie miałby jakiś smak czegoś tylko od leżakowania w beczce. Ale po wypiciu Żubrówki Palonej od razu się ten smak wiśni wyczuwa. W ogóle wódka smakuje po części jak whisky, choć nie jest tak „śmierdząca” i tak aromatyczna, bo właśnie lekko smakuje też wiśniówką. Próbowałam czystej i na lodzie z odrobiną soku z cytryny – jak dla mnie jest bardzo dobra. Ku mojemu zaskoczeniu zresztą, bo nie lubię whisky :)

Jeśli ktoś nie lubi wiśniówki, tak jak mój Tomek, ale za to lubi whisky, to stwierdzi, że Żubrówka Palona jest niedobra, ale ja z przyjemnością do niej wrócę.

Żubrówka Palona dostępna jest w sklepach od maja, kosztuje ok. 28 zł za 0,5 litra.

Zapraszam do obejrzenia wideo m.in. o Żubrówce Palonej:

YouTube Preview Image

Zubrowka Palona